| Głos Koszaliński - Rodzice zastępczy znęcali się nad dziećmi
Małżonkowie Elżbieta i Roman S. katowali 5-letnią Roksanę, bili też jej dwóch braci. Prokurator wykluczył natomiast wczoraj molestowanie seksualne.
Trwa śledztwo koszalińskiej prokuratury w sprawie znęcania się rodziców zastępczych nad dziećmi.
O sprawie pisaliśmy wczoraj obszernie. 34-letnia Elżbieta S. i 37-letni Roman S. z Manowa koło Koszalina usłyszeli w środę w koszalińskiej prokuraturze zarzut znęcania ze szczególnym okrucieństwem nad 5-letnią Roksaną.
Piekło Roksany
Dziewczynka była bita przez nich pasem oraz rękami. Małżonkowie posypywali rany solą, by bardziej bolały. Dziecku podawali mocno przesolone posiłki i ograniczali napoje. Przed prokuratorem przyznali się do tego i tłumaczyli, że to dlatego, że dziewczynka sikała w majtki. Sprawa wyszła na jaw dzięki błyskawicznej interwencji ośrodka pomocy społecznej w Manowie. Poraniona Roksanka trafiła do koszalińskiego szpitala, tam przebywa pod fachową opieką. Na szczęście nie ma zagrożenia dla jej życia.
Bracia też cierpieli
Małżonkowie S. opiekowali się także dwoma braćmi dziewczynki. Wczorajsze zeznania chłopców potwierdzają zarzuty. Więcej, chłopcy (mają po 11 i 12 lat) opowiedzieli też, że oni także byli bici i dręczeni. - Ponadto wymierzano im inne kary, np. musieli klęczeć na kawałku drewna całą noc albo nie dostawali jedzenia - mówi Grzegorz Klimowicz, zastępca prokuratora rejonowego w Koszalinie.
- Będzie konieczność rozszerzenia listy zarzutów wobec rodziców. Biologiczny 8-letni syn tych ludzi odmówił z kolei składania wyjaśnień. Rodzeni bracia 5-latki twierdzą, że 8-latek był traktowany przez małżonków S. bardzo dobrze, był wręcz hołubiony.
Prokurator wykluczył natomiast molestowanie seksualne. Przypomnijmy, wczoraj lekarze na naszych łamach mówili, że dziewczynka mogła być wykorzystywana. - Szczegółowe badania jednak tego nie potwierdziły - mówi Ryszard Gąsiorowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie.
Pozytywny wywiad
O przydzieleniu rodzeństwa do małżonków S., jako rodziny zastępczej, na wniosek samych S., zdecydował Sąd Rejonowy w Kętrzynie (warmińsko - mazurskie). Małżonkowie S. zabrali dzieci do siebie w grudniu, na próbę. Jak wczoraj ustaliliśmy, wysłanie rodzeństwa do Manowa poprzedziła korespondencja między kętrzyńskim sądem a koszalińską policją i tutejszym sądem.
- W listopadzie nasz sąd zwrócił się o opinię policji, poprosił też o wysłanie na miejsce kuratora sądowego - wyjaśnia Waldemar Pałka, rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie. - Wywiad wypadł pozytywnie, od strony formalnej rodzice byli dobrze przygotowani, przeszkoleni. Nie było mowy, że nadużywają alkoholu. Jedyną uwagą był fakt, że obojgu zabrano prawa jazdy za jazdę po pijanemu. Gdy już dzieci przekazano pod Koszalin, wówczas kętrzyński sąd wystąpił do koszalińskiego Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie o przeprowadzenie wywiadu. Ten także wypadł dobrze. W opinii z 7 lutego czytam, że dzieci są zadowolone, uśmiechnięte, a do rodziców zastępczych mówią "mamusiu, tatusiu”.
Jak już pisaliśmy, Elżbieta S. w chwili zatrzymania miała 1,5 promila alkoholu, Roman S. - dwa promile.
Areszty
Elżbieta S. trafiła wczoraj na trzy miesiące do aresztu, tam będzie czekać na proces. Dzisiaj sąd podejmie decyzję w sprawie aresztowania Romana S. (prokuratura wystąpiła wczoraj po południu ze stosownym wnioskiem). Mężczyzna jest obecnie w policyjnym areszcie. Obojgu grozi do 10 lat więzienia. Przypomnijmy, że przed prokuratorem zeznali, że prowadzili rodzinę zastępczą dla zarobku.
Głos Koszaliński
Dodano: 2008-04-11 14:09:47 |