| Głos Koszaliński - Matka chorego na autyzm Tomka skarży się, że wychowawcy w przedszkolu nie chcą zajmować się jej synem. Dyrekcja placówki nie ma sobie nic do zarzucenia
- Syn jest dzieckiem autystycznym. Z tego powodu, nie jest tolerowany - mówią rodzice czteroletniego Tomka Piekarskiego. Są zaniepokojeni sposobem wychowania swojego dziecka w przedszkolu publicznym nr 13 w Koszalinie.
Tomek ma wykupiony pełen pobyt w przedszkolu. Powinno tam przebywać od 7.00 do 16:30. Tymczasem po 2-3 godzinach, rodzice muszą zabierać dziecko do domu.
Bardzo często jeszcze przed posiłkiem. - Zdarza się, że wychowawczyni po prostu wyprowadza syna na korytarz i tam zostawia - mówi mama Diana Piekarska. - Muszę być codziennie w przedszkolu, bo wychowawca nie chce się zajmować moim dzieckiem. Cały obowiązek opiekuńczy przerzuca na rodziców - dodaje. - To po co prowadzę dziecko do przedszkola - pyta się Jerzy Piekarski. - Równie dobrze mógłbym się nim zajmować w domu.
- My ze swej strony nie mamy sobie nic do zarzucenia - mówi Bożena Czujko, wicedyrektor przedszkola nr 13, filia przy ulicy Dokerów, do której uczęszcza Tomek.
Dziecko się uspołecznia
- Tomek bardzo chętnie chodzi do przedszkola, lubi bawić się i przebywać z innymi dziećmi. Co prawda ma problemy z mową. Dopiero teraz zaczyna mówić. Jednak od września ubiegłego roku poczynił niesamowite postępy. Tak mówi logopeda, do którego chodzi syn - mówi Jerzy Piekarski. Chcemy żeby Tomek się uspołecznił. Właśnie dzięki kontaktom z rówieśnikami zaczyna się otwierać i mówić.
W koszalińskim MOPS, w dziale usług opiekuńczo-wychowawczych dowiedzieliśmy się, że Tomek jest dzieckiem bezproblemowym, jak najbardziej nadającym się do przedszkola. Jednak jak nam powiedziano problem może być ograniczony kontakt werbalny z dzieckiem. I to właśnie może być przyczyną, że przedszkole niechętnie zajmuje się takim maluchem.
Konfrontacja
Na wniosek wiceprezydenta Koszalina Przemysława Krzyżanowskiego, w koszalińskim ratuszu doszło do spotkania dyrekcji przedszkola nr 13 i szefa wydziału edukacji Urzędu Miejskiego z rodzicami Tomka.
- Chcieliśmy, aby nasze dziecko mogło przebywać w przedszkolu do godziny 15. Jednak na to się nie zgodzono. Powiedziano nam, że mamy do wyboru. Pobyt syna do godziny 12. albo usunięcie go z przedszkola - mówili Diana i Jerzy Piekarscy, rodzice autystycznego Tomka. - To nie wszystko. Wicedyrektor Bożena Czujko oświadczyła, że Tomkiem będziemy musieli zajmować się sami. W przeciwnym wypadku syn nie zostanie wpuszczony na salę. Na takie postawienie sprawy my się nie zgodziliśmy.
Nie jesteśmy w stanie przebywać codziennie w przedszkolu od 8 do 16. Niestety, dyrekcja przedszkola postawiła na swoim i zmusiła nas do zabrania dziecka. Uważamy, że uderzono w najsłabszy punkt dziecka. Odmówiono osobistej pracy z naszym synem.
Rozmowę starał się łagodzić Krzysztof Stobiecki, dyrektor wydziału edukacji w Urzędzie Miasta Koszalin: - nie chcemy w żadnym wypadku, pozbywać się Tomka. I nie chcę, aby ktoś tak pomyślał. Jeżeli jest konflikt w obecnym przedszkolu to dla dobra dziecka czas to zmienić.
Zamiana przedszkola
Rodzicom Tomka złożono propozycję przejścia dziecka do przedszkola integracyjnego. - W takich oddziałach dzieci objęte są opieką wyspecjalizowanych terapeutów. Grupy składają się z około 15 dzieci zdrowych i czterech integracyjnych - mówi Stobiecki.
Państwo Piekarscy pozytywnie odebrali propozycję. - Obawialiśmy się, że zostaniemy z Tomkiem pozostawieni bez żadnej pomocy. Mimo wszystko nie kryli swojego rozgoryczenia. - Odejście Tomka z filii przedszkola nr 13 oznacza dla nas, że dziecko zostało odrzucone oraz, że dyrekcja tej placówki sama decyduje według swoich upodobań kto będzie tam chodził.
Nie pierwszy przypadek
Przy okazji opisywanej sprawy do redakcji zadzwoniła pani Anna Zakrzewska. Opisała nam jak to jej syn Maciek, również autystyczne dziecko, został usunięty z tego samego przedszkola. Podczas zapisów dostarczyłam wszystkie dokumenty z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej informujące, że syn jest autystyczny.
Maćka przyjęto - mówi Anna Zakrzewska. - Długo chodził do tego przedszkola. Ten rok miał być ostatnim. Od września idzie do zerówki. Po Sylwestrze, na początku stycznia, dowiedziałam się że Maciek został skreślony. Bez żadnego powiadomienia pisemnego.
Do tej pory nie uzyskałam odpowiedzi za co dokładnie został wydalony. Wiem tylko, że dyrekcja przedszkola napisała pismo o wydalenie Maćka, na którym mieli podpisywać się inni rodzice.
Bożena Czujko, wicedyrektor przedszkola nieoficjalnie powiedziała, że to dla dobra Maćka i by mną wstrząsnąć, bo dziecko trzeba leczyć. Nie wiem skąd takie stwierdzenie, bo syn chodzi systematycznie do psychologa i logopedy. Uważam, że wychowawcom nie chciało się poświęcać dodatkowego czasu na opiekę nad moim synem.
Głos Koszaliński
Dodano: 2009-04-07 20:59:13 |