| Głos Koszaliński - Dziś w koszalińskim sądzie rozpoczyna się proces Tomasza P., oprawcy własnej córki
21 maja ubiegłego roku Agnieszka J., matka dwumiesięcznej Amandy, pozostawiła dziecko same na moment. W tym czasie do pokoju wszedł ojciec dziewczynki, 20-letni Tomasz P. Po powrocie kobieta zobaczyła, że z dzieckiem coś się dzieje: główka gwałtownie puchnie, a maleństwo zaczyna krztusić się i charczeć.
Przerażona natychmiast zaalarmowała lekarzy, którzy nie mieli wątpliwości. Dziecko zostało bestialsko pobite. Aresztowano Tomasza P.
Dziecko niechciane
Od momentu, kiedy Tomasz P. usłyszał, że jego dziewczyna będzie w ciąży, zaczęło się dla niej piekło. Nie chciał potomka. Groził, straszył, kazał pozbyć się dziecka.
Jego stosunek do własnej córki nie zmienił się po narodzinach. Agnieszka pod jego presją postanowiła oddać je do adopcji, jednak pod namową swoich rodziców zmieniła zdanie i zabrała urodzone miesiąc przed terminem maleństwo do domu.
- Jej rodzina w pełni akceptował narodziny wnuczki. Chcieli ją wychowywać - opowiada Zuzanna Ostrowska, prokurator rejonowy z Białogardu. Dziewczyna uległa namowom chłopaka i po krótkim pobycie u swoich rodziców przeniosła się do jego rodziny w Przygoni pod Białogardem. Tam zaczęły się awantury, tam też doszło do tragedii.
To nie ja
Biegli wykluczyli, aby tak poważne obrażenia czaszki mogły powstać po upadku z łóżeczka lub nawet po uderzeniu pięścią. Tomasz P. podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do zarzucanych mu czynów. Potem jednak odwołał swoje słowa i oskarżył matkę dziecka.
Akt oskarżenia trafił do sądu 23 grudnia ubiegłego roku. W tym czasie prokuratura zgromadziła sporo dowodów świadczących o winie aresztowanego mężczyzny. Skierowano go także na obserwację psychiatryczną, bo wcześniej był leczony psychiatrycznie i miał z tego powodu przyznaną rentę inwalidzką.
Zdrowy czy chory?
- Biegli psychiatrzy po obserwacji szpitalnej uznali, że w chwili popełniania czynu nie miał ograniczonej poczytalności i może w pełni odpowiadać za swoje czyny - zaznaczyła prokurator Ostrowska. Za usiłowanie zabójstwa grozi do 25 lat więzienia.
Głos Koszaliński
Dodano: 2009-04-15 07:39:58 |